Bunos dias! Trzecie Camino oficjalnie zaliczone. Mam nadzieję, że nie ostatnie.
Z albergi w Teo wyszedłem jak zwykle jeszcze przed świtem. Tu świta późno. I było rześko, ale za to niebo czyste. Przy takiej lampie w Santiago de Compostela to jeszcze nigdy nie byłem. Ponoć drugie najbardziej deszczowe miasto w całej Hiszpanii (pierwsze pewnie Vigo :P), ale tym razem przywitało mnie pięknym słońcem. Cóż powiedzieć. Człowiek patrzył na radość innych, ale sam czułem niedosyt, że tak szybko się skończyło 😀 Siedziałem sobie wieczorkiem na placu patrząc na zachód słońca nad katedrą. Nie wiedzieć czemu kilka osób podeszło do mnie z pytaniem o drogę do biura pielgrzyma. Widocznie wzbudzam zaufanie :D. Potem, już w najbliższej pralni na – nomen omen – gorąco spisuję obiecane warianty wariantu Espiritual Camino Portugalskiego.
Dzień 1 – ustawić drogę tak, żeby nocować w Combarro. Ja wiem, że Pontevedra, 11 km wczesniej jest super, ale Combarro to chyba kwintesencja wioski galisyjskiej. I mimo, że znacznie drożej (znalazłem opcje za 35 euro/os) to chyba warto zobaczyć zatokę i przy odpływie i przy przypływie. No chyba, że ktoś ma czas to zrobić naprawdę delikatny spacer z Pontevedry do Combarro. Pontevedra – Combarro: 11,3 km

Dzień 2 Nużące podejście prawie do Almenteiry (przy samej wiosce zejście) i potem szlakiem Piedra i Aqua do Barrantes. Tu jest hostel Camino Espiritual. Prywatny i w cenie absolutnie luksusowego Caroi (albo Carol, bo pisane drukowanymi literami) – 25 euro. Zalety: Almenteirę widzimy za dnia. Wieczorem i rano, szczególnie o tej porze roku jest już szarówka kiedy przychodzimy/wychodzimy. Combarro – Barrantes: 16.5 km

Dzień 3 Niemęczący szlak do Vilanova de Arousa. I przyjdziemy na tyle wcześnie, że przy dobrej pogodzie można jeszcze zrelaksować się na plaży. Tu sporo miejsc noclegowych, także w alberdze miejskiej za 10 euro. Prywatne biorą ok. 20 euro. Barrantes – Vilanova de Arousa 18 km.

Dzień 4 z rana wsiadamy na Łódź Pielgrzymią i dalej już klasycznym wariantem z Padron do celu. W niedziele w Padron jest targowisko. Dużo ludzi, ale także polowe kuchnie z przepysznymi ośmiornicami – specjalność regionu. Oczywiście jak ktoś się uprze, to przejdzie nawet te trzy dni w jeden. Ale moim zdaniem Camino nie jest po to, żeby się spieszyć. A ten odcinek jest wyjątkowo piękny.
Ultreia!
Santiago de Compostela 27 października 2025
PS. No i oczywiście wpadłem w wir. Człowiek nawet nie zdążył zdjęć zgrać. To zgrywam już w kraju. Foty z Porto muszą poczekać. Zresztą byłem tam już tyle razy, że nawet nie umiem zliczyć. A wierzcie, że na którymś monotonnym podejściu próbowałem. 😛 Za to kilka fot z Santiago. Łącznie z botafumeiro, olbrzymim trybularzem. Rozbujany przez 6 mężczyzn. Odpalany jest z okazji świąt. Albo jak pielgrzymi się zrzucą – 450-500 euro. Teraz podziękowania należą się za to grupie z Meksyku. Gracias!





