Gutentag! Myślałem, że jestem minimalistą. Dopóki nie zobaczyłem Bauhausu.

Show More Show Less

Kurtularnej jazdy po Niemczech ciąg dalszy. Tym razem zaprosiła mnie Saksonia-Anhalt. Podziwiać kultowy w pewnych kręgach styl Bauhaus. Myślałem, że ja jestem minimalistą. Gdyby istniał Bauhaus turystyczny, to pewnie byłbym jego przedstawicielem. Żadnych zbędnych pierdół.

W architekturze linie proste. Meble też proste, a nawet jak z rurek to gięte pod kątem prostym. Niestety, nie mam jak pokazać, bo włodarze muzeum poprosili o niepublikowanie zdjęć. Bo potem mogą być problemy z prawami autorskimi. No więc zgodnie z prośbą nie publikuję. Zresztą nie wiem czy mam na tylu snobistycznych znajomych, którzy kupiliby krzesło za tysiąc euro. Trochę czułem się tu jak u Guggenheima w Bilbao. Chyba już wspominałem? No więc teraz w moim mieszkaniu okazuje się, że nie tylko mam obraz z Bilbao 😛 ale jeszcze szafę rodem z Bauhausu. Też prosta.

Stulecie Bauhausu w Dessau. fot. Mieczysław Pawłowicz

Nie mogę za to nie napisać o bauhausowym hostelu. Tzn napisane było hotel. I pokoje prywatne, ale za to łazienki wspólne. Mi nie przeszkadzało. Mało tego! Wszystkich właścicieli hosteli bym tam wysłał, żeby zobaczyli jak powinien wyglądać prysznic dla wielu osób. Ewentualnie zapraszam do kontaktu: służę konsultacjami 🙂
Za to przekonałem się, jakie są minusy tego bauhausowego minimalizmu. Pojedyncze szyby w oknach to dobry przepis na szklarnię. W zeszłym tygodniu temperatura sięgałe 40 st. C. W cieniu. Ale okna południowo zachodnie nie były w cieniu. Wchodząc czułem jakbym wchodził do wolnowaru. I to bliżej High niż Low. Jedyne rozwiązanie to zrobić przeciąg. Drzwi blokowałem gaśnicami. Przypomniała mi się opowieść Wojciecha Cejrowskiego, jak kiedyś w Meksyku takimi gaśnicami wybił okna i zrobił przeciąg. Nie sądzę, żeby kierownictwo bauhausowego hotelu byłoby zadowolone. Temperatura spadła o parę stopni, a może to tylko ruch powietrza. Wzorem angielskich dżentelmenów starałem się wyrównać temperaturę ciała pijąc gorącą herbatę. Tak, wiem, że oni dolewali brandy lub pili dżin z tonikiem. Ale nawet gdybym miał, to picie latem alkoholu o temperaturze wyższej niż temperatura ciała zostawiam amatorom grogu. Nie miał lekko nawet nasz cicerone. Przyznał się następnego dnia, że spał pod mokrym ręcznikiem. On miał gorzej, bo jego okna nie uchylały się na oścież.
Prawdę mówiąc byłem już lekko zmęczony tą bauhausową prostotą, aż dotarliśmy do knajpy Kornhaus. Czy to, że zbudowane w kształcie stateczku, czy zachodzące słońce czy bryza od Łaby, a może zimne piwo pozwoliło na cały Bauhaus spojrzeć łaskawym okiem.

No i na szczęście w Dessau jest też muzeum bardziej tradycyjne. Po tych wszystkich prostych kreskach nie sądziłem, że z taką radością powitam obrazy Cranacha. Starszego. Był tam jeszcze m.in. Bosch (choć chyba tak naprawdę ktoś z jego szkoły) i bardzo pouczający obraz Kobiety z Weinsbergu, prawdopodobnie pędzla Jana Jerzego Platzera. Przedstawiał średniowieczne oblężenie zamku w tymże Weinsbergu, przez króla Konrada III. Zamek się poddał. Najeźdźcy obiecali życie (i cześć) kobietom, którym dodatkowo pozwolono zabrać wszystko, co zdołają wynieść na własnych plecach. Kobiety wynosiły więc swoich mężów. Jakie to piękne na wielu poziomach! Przede wszystkim najeźdźcy dotrzymali słowa. A poza tym? Ile kobiet – nawet jakby dały radę – wybrałoby swoich mężczyzn zamiast kosztowności? W dodatku wraz z kolegą Czechem zdaliśmy sobie sprawę, że gdybyśmy nawet trafili na takie co by chciały, to nas raczej nikt by nie wyniósł choćby z komnaty, nie mówiąc o zamku!
Zum wohl!
Minimalista Mieczysław
Dessau – Poczdam 18 sierpnia 2025
PS a więcej informacji o obchodach stulecia Bauhausu jak zwykle na stronach Waszej Turystyki. Zapraszam jak już odeśpię 🙂

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *