Kalimera! Cypr jest zielony i pachnie oregano. I cedrami, piniami też

Show More Show Less

Znów pozdrawiam z Cypru.Wygląda na to, że sezon się rozpoczyna na dobre. Ale znowu też muszę wrócić do wspomnień sprzed lat. Pierwszy raz byłem tu w czasie eliminacji Marlboro Adventure Team i po górach Troodos jeździłem czerwonymi jeepami. Tzn. byłem wożony i to nie przez byle kogo, bo m.in. późniejszych kierowców na Dakarze. Może nie potrafię prowadzić, ale potrafię stwierdzić, kiedy kierowcy są dobrzy. Teraz zamiast czerwonych jeepów były białe landrovery, a kierowcy robili wszystko, żeby sprawdzić czy byliśmy grzeczni poprzedniej nocy. Ponoć w niektórych przypadkach dość szybko Opatrzność czy Karma wymierza sprawiedliwość. Dobrze, że jechałem z przodu, bo dzięki temu karma nie wróciła. 😛 Za to nasz kierowca był prawdziwym znawcą lokalnej botaniki. Pierwszy raz byłem na Cyprze w maju.

Sztuczny zbiornik  w Lesie Pafos.  Visit Cyprus fot. Mieczysław Pawłowicz

Tak zielonej – po zimie – wyspy jeszcze nie widziałem. Jakim cudem nasz szofer wypatrzył – z jadącego serpentynami auta – dzikie oregano? Nie wiem. Dał po hamulcach, wybiegł na pobocze i zerwał ze dwa – trzy pędy. A to dlatego, że poprosiłem naszych gospodarzy o pomoc. Do Portugalii jeżdżę po kawę, do Anglii po herbatę (mam też swoich dostawców 😛 ) a do Grecji i na Cypr po oregano. Tu rzeczywiście ma ono inny zapach. Ten z Lasu Pafos pachniał tak intensywnie, że czułem go nawet po kąpieli. Nawet jak się kupi go w lokalnym gieesie, nie mówiąc o takim zerwanym w górach. Zresztą koleżanki były zachwycone jak pan botanik pokazał trochę innych ziół. Szczerze? Jak zwykle myślę, że tak naprawdę te polskie nazwy to sobie wymyśliły. Naprawdę jest taka roślina jak ,,czystek”? 😛

Hotel Cali w Coral Bay, Pafos, TOP Touristik, visit Cyprus fot Mieczysław Pawłowicz

A propos czystości. W niedzielę urwałem się ze złotej klatki, bo pogoda super, ale ileż można się męczyć w pięciogwiadzkowym luksusie? Dzięki temu pojeździłem nieco autobusami lokalnymi. Z hotelu Cali w Coral Bay gdzie mieliśmy bazę, do Pafos dojeżdżało się w pół godziny. Człowiek patrzył się zahipnotyzowany w Morze Śródziemne, ale od czasu do czasu zerkał na regulamin przewozu. Zwątpiłem w znajomość języka angielskiego. Kilka punktów dość standardowych: kupić bilet, okazać go do kontroli, nie przewozić broni palnej i białej (nie wiem czy Victorinox pod to podpada?), nie być pod wpływem etc. Ale zaraz poniżej: upewnij się czy masz nogi czyste i jesteś kompletnie ubrany. Zresztą macie poniżej foto, to sprawdźcie czy dobrze przetłumaczyłem.

Bo choć wydaje się, że rozumiem każde słowo to jakie musiały być historie, które doprowadziły do powstania tego punktu regulaminu przewozów??? Czy to instagramerki wrzucające do sieci swoje nunie nie dbały o higienę? Wszyscy naoglądali się pana Wojciecha i idą ,,boso przez świat”? Do tego niekompletnie ubrani?
Na szczęście te dylematy rozwiązałem dość szybko. W sumie po to w niedzielny poranek pojechałem do Pafos, żeby pooddychać trochę miastem i portem. Bo zwykle tylko wpadaliśmy na spacer po Grobowcach Królewskich i na mozaiki Domu Dionizosa. Samemu Dionizosowi nie oddając tego co dionizosowskie.

Port i promenada w Pafos. Visit Cyprus fot. Mieczysław Pawłowicz

A przecież tuż obok jest port i promenada. Widać, że sezon już się zaczął. W knajpach na promenadzie tłoczno. Na razie słychać język polski i angielski. Angielski nawet widać. W postaci topless Brytoli siedzących przy pincie KEO lub koktajlu i to jeszcze grubo przed południem.

Brytyjscy turyści na promenadzie w Pafos.  Visit Cyprus fot. Mieczysław Pawłowicz

W sumie nie wiadomo, czy nie skończyli jeszcze wieczoru czy już zaczęli. Przyznam, że samego mnie kusiło. To znaczy nie pokazanie piwnego torsu, a samo piwko (w cenie 1,69 euro za pintę – to nawet Meta na Foksal ma drożej). Ale przy rosnącym upale (i tych toplessach) jednak zdecydowałem się na mrożoną kawę w innym miejscu. Są tu też fajniejsze kawiarnie 😛 A toast wzniosłem w porcie. Jedną z największych atrakcji ,,morskich” Pafos są dwa wraki statków osiadłe na mieliźnie. Edro III całkiem blisko brzegu i MB Demetrios II – oba nieco na zachód od Pafos. Ale tuż obok portu jest zatopiony – dostępny dla nurków – wrak russkiej Białej Gwiazdy. Za ich flotę zawsze warto wypić. Do dna!
Jamas!
Mieczysław
Pafos 10 maja 2026
PS I jeszcze kilka info praktycznych. Pojedynczy bilet na przejazd kosztuje 2 euro. Bilet dzienny 6.50. Z lotniska jeździ bodaj autobus 612 i 613. Ten drugi to tak naprawdę minibus jadący północnymi obrzeżami Pafos, więc szybko się zapycha. Wzdłuż wybrzeża i hoteli częstotliwość przejazdów jest spora, ale lotnisko jest – przynajmniej w niedzielę – obsługiwane rzadziej. Nawet co półtorej godziny. Piwo z Anglikami od 1,69 euro, ale czasem warto zapłacić więcej w innym miejscu. Kawa mrożona 2.50 do 3 euro.
A poniżej kilka fot z zachodniego Cypru. Niektórzy się zdziwią, ale Cypr to nie tylko wybrzeże. O czym napiszę już niebawem do Waszych Podróży w Waszej Turystyce. Która to redakcja wysłała mnie na Cypr na zaproszenie Ministerstwa Turystyki Cypru oraz firmy TOP Touristik.

Most Tzielefoli,  Visit Cyprus fot. Mieczysław Pawłowicz
Pafos, Rodacy czekający na mszę w języku polskim.  Visit Cyprus fot. Mieczysław Pawłowicz

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *