Salem! Znów w Kazachstanie, choć tylko przejazdem. I czuję się wykluczony.
Wykluczony cyfrowo. Jestem tu na chwilę, więc nie mam przymusu inwestować w sim kartę. Ale nie wiem czy nie będę musiał. Parę lat temu – fakt, w Kanionie Szaryńskim, pięknym bezludziu – sam śmiałem się ze Szwedek, które chciały płacić kartą tam, gdzie nie ma zasięgu żadnej sieci. Czy raczej nie było. Nie wiem jak teraz. Spotkam kumpelę z Hiszpanii, to mi opowie. Teraz na gapę musiałem przejechać pół miasta autobusem z lotniska. Bo płatność tylko przez apkę i kody kjuar. Do których musisz być w sieci. Która nie jest udostępniana w komunikacji miejskiej. A raczej głupio jest płacić za roaming pierdylion złotych, gdy sam przejazd kosztuje niecałą złotówkę. Nie można zapłacić kierowcy. To znaczy można, ale on i tak biletu nie wyda. I jak będzie kontrola to nie ma zmiłuj. Ba! Raz widziałem jak kierowca zrobił awanturę za próbę zapłaty gotówką. Może dlatego, że było to na pętli i kontrolerzy stali obok. Ale wracając do wykluczenia. Zaszedłem do jakiegoś baru koło noclegowni. Podła knajpa, lecz po drodze, jak śpiewał Młynarski. Niezłe piwo… i coś bym wrzucił na ząb. No i nie wiem co mają do zjedzenia, bo menu też w kjuar kodzie a netu nie udostępniają. Nawet w restauracjach, gdzie piwo kosztuje tyle samo, jak w hipsterskich knajpach na Pradze Południe. Tak, tutaj też raz odwiedziłem taki przybytek. 😛 Jutro będę musiał poszukać jakiegoś kiosku i kupić kartę miejską 🙂 Może się uda. Mógłbym jakoś taniej tutejszym uberem, ale ,,jandeks” śmierdzi ruSSką onucą. Nie będę tego sobie instalował. A może sprawdzę czy tak jak kilka lat temu można łapać stopa (płatnego) w mieście?

No i następnego dnia sprawdziłem. Tu chyba nikt już nie jest analogowy. Nikt nie łapie stopa, przynajmniej w centrum dawnej stolicy. Wszyscy jakby uzależnieni od apek. Aplikacji. Nie piwa. Te nie tak łatwo znaleźć. A i tak jak wyjmujesz gotówkę w knajpie, to przerażenie w oczach kelnera czy sprzedawcy. Tym bardziej czekam na spotkanie z Hiszpanką 🙂 I jej wrażenia z Kanionu Szaryńskiego i elektronicznego wykluczenia of course :D. Ale i tak okazuje się, że apki/bliki to powoli przeżytek. W metrze bodaj już testują ,,face ID” a niektórych płatności można dokonać dłonią. W sensie skanują nasze linie papilarne. Kiedyś złodziejom ucinano ręce. Teraz złodzieje będą ucinać ręce. Jakoś tak mi się to skojarzyło z Zielonym Bazarem i stoiskiem mięsnym. To na szczęście się nie zmieniło przez tych parę lat. Nadal mnóstwo świeżych owoców, serów i mięsa.

Tymczasem pojawił się problem z dojazdem do Biszkeku. Pięć czy sześć autobusów dziennie, ale już w sobotnie popołudnie najbliższy bilet dostępny na wtorek. Chyba nie wspominałem, że główny cel tej wycieczki to Kirgizja? No to wspominam. I mam nadzieję, że następne listy będą z drugiej strony tych gór na zdjęciu u góry. Bo tak naprawdę mam przejechać niczym z Zakopanego do Smokowca. Tylko lokalny Zawrat (przełęcz) i Szpiglasowa (też przełęcz) o Rysach nie wspominając są trochę wyżej położone. Z buta nawet przy dobrej kondycji nie jest lekko. Spróbujemy dookoła tej części Tien Szany c.hoć lokalna Łysa Polana jest circa 4 godziny dalej.
Sattik!
Wykluczony cyfrowo Mieczysław
Ałmaty 30 sierpnia 2026
PS Kartę miejską kupiłem w kiosku ruchu, który tutaj zwą Karawan. Nie widziałem go na lotnisku, a i w mieście musiałem trochę depnąć z buta zanim go znalazłem. Karta Onay! – z kijowym logo – kosztuje 800 tengów. (1 usd to teraz ok. 460 tengów). Na karcie zakodowany jest jeden przejazd za 120 tengów. Kartę doładować możemy w wielu miejscach w automatach. Największym problemem jest znalezienie tegoż Onay! na monitorze, bo logo jest niejednoznaczne. Ale zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże turyście 🙂 Warto kupić bo jak pisałem u góry: oficjalnie kierowcy mają zakaz przyjmowania gotówki. Nieoficjalnie płacisz 200 tenge. 😀