Koszabelant z Bremy

Moin! Ostatni raz w Bremie byłem tak dawno, że nie wiem czy nie wrzucić tego listu do działu machina czasu.

Show More Show Less

Spojrzałem do archiwum i nie będę się chwalił jak dawno temu byłem w Bremie. Dość powiedzieć, że wtedy piwo w barze w czasie hepi-ałer kosztowało 1 euro. Za 0.4 litra, bo na północy Niemiec piwo piją nawet w mniejszych kieliszkach. Przecież nie nazwę tego kuflem 😛 Tym bardziej, że na południu właśnie zaczął się najsłynniejszy Oktoberfest. Najsłynniejszy, bo takich piwnych świąt jest w Niemczech o wiele więcej. Ba! W samej Bremie poprzednim razem byłem na imprezie zwanej Freimarkt. I tę imprezę wspominam o wiele przyjemniej niż monachijskie. Może dlatego, że tu mnie ochrona nie wyrzuciła z namiotu. Poza tym impreza dla laika nie różni się tak bardzo. Prócz tego, że tutaj kufle typu ,,mass” mają rozmiar 0.5 litra. Ale piwnym szlakiem (kto chce niech wygugla 😛 ) ruszyłem także teraz. Po tak długim czasie wspomnienia nieco się zacierają.

browar Schnoor w dzielnicy schnoor, Brema

Oczywiście nie zapomniałem klasycznych minibrowarów jak Schnoor (trafiłem jak po sznurku 😛 ) i Schüttinger. Jednak w Bremie najważniejszy jest Beck’s i Haak Beck’s. Nawet nie miałem w planie zwiedzać muzeum Beck’s-a, ale ponieważ pogoda na lokalnym Pomorzu jest niestabilna to się skusiłem. Oczywiście: mogłem pójść do Muzeum Sztuki. Ale to muzeum zaprojektował twórca browaru Beck’s. Więc może step by step.

Dobrze, że poszedłem do browaru. Bo nawet z moich notatek sprzed lat wydawało się, że jestem w zupełnie innym miejscu. Nie pamiętam tak długiego zwiedzania przed możliwością zdegustowania piwa w miejscu produkcji. Za to jest to kolejny browar, który zwiedzam ostatnio z fantastyczna obsługą. Czasem aż żal, że większość grupy, która tu była, nie rozumiała żartów przewodniczki. Ja sam złapałem się na tym – i dziękowałem opatrzności – że nie odpowiedziałem na retoryczne pytania (robiąc w tym czasie jakieś foty)

  • Czy wiecie ile ząbków ma kapsel Beck’s-a?
    (Już chciałem odpowiedzieć 24 – ale robiłem zdjęcia)
  • W sumie to dobrze, że nie znacie odpowiedzi – powiedziała Sonia, nasza przewodniczka – bo to oznaczałoby jak smutne i nudne jest Wasze życie, jeśli liczycie ząbki na kapslu od butelki piwa…. Kiedyś było ich 24, ale zmieniliśmy na 21, bo wtedy – nie wiedzieć czemu – maszyny kapslujące się nie zacinają.
    Jak to dobrze, że nie odpowiedziałem na pytanie. 🙂


A poza tym super pokazać stare swoje publikacje (dobrze, że są w sieci) i widzieć reakcję nowych przewodniczek na widok ich starszych kolegów na starych zdjęciach.
Pozytywem w porównaniu z poprzednim pobytem jest też to, że nareszcie zobaczyłem prawdziwego Rolanda (tego najważniejszego z wielu pomników w Niemczech) bez dodatkowych serduszek i innych ozdobników świątecznych. Muzykanci z Bremy pozostają niezmienni. Cały też czas – podobnie jak poprzednio – łazi mi głowie piosenka ,, Jestem muzykantem, koszabelantem”. I okazało się, że gospodarze umieścili mnie nie dość, że blisko tego pomnika, to jeszcze bonusem było położenie nad browarem. I w pobliżu knajpy, gdzie można napić się z lampy…

Powiem, że degustowałem już alko z dzbanków, butelek, gąsiorków, beczek, tanków a nawet puzonu! Jak muzykant. Jednak tak naprawdę miasto opanowali rysownicy, nie muzykanci. Są ludzie, którzy nie pstrykają telefonem selfików i fot, tylko siadają gdziebądź i … rysują.

Urban Sketchers opanowali Bremę w ten weekend, Niemcy cel podróży

Zazdroszczę im talentu. Bo zerkałem przez ramię i widziałem. W ten weekend przyjechało do Bremy ponad 600 osób ze swoimi szkicownikami i akwarelami. To, że byli pod Muzykantami czy Rolandem to jakby oczywiste. Ale w Nowym Porcie, w sobotę rano przy zacinającym deszczu rozkładać swoje bloki rysunkowe – to naprawdę duża sztuka. Mi nie chciało się nawet wyciągać lustrzanki z plecaka.
Prost!
Koszabelant Mieczysław
Brema 19 września 2026
PS. Przyjechałem tu na zaproszenie miasta (www.bremen.de) nie tylko na piwo (policzyliście już ząbki na kapslach? ) ale także na Maritime Week. Jak na razie szant mało, raczej ,,oldies but goldies” – złote przeboje. Mam nadzieję, że parada łodzi na Wezerze będzie godna. Na razie z postronnymi kibicami czekamy w najlepszej miejscówce. Z widokiem na Humboldta. Klasyczny z zielonymi żaglami sponsorowany przez browar. I z zaopatrzeniem z sąsiedniego gieesu, bo na lewym brzegu ani pół knajpy. Piwo nie jest stąd. Ale pasuje klimatem. Choćby etykiety. A poniżej jeszcze kilku przewodników po mieście i lokalnych atrakcjach

Przed parada w Bremie, ahoi

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *