Ahoj! Mam znajomych, którzy kolejny rok z rzędu jadą na piwo do Pragi. Super. Ale może warto wysiąść z pociągu godzinę wcześniej, w Pardubicach?

Show More Show Less

Nie pojechałbyś na piwo do Pardubic? Odpowiedziałem jak te ślepe konie z dowcipu o starcie w wielkim wyścigu: – Nie widzę przeszkód.
Przyznam, że pokusa, żeby nie wysiadać z pociągu do Pragi była spora. Ale zaproszenie było oficjalne, od Czech Tourism i gospodarze już czekali w Pardubicach. Gdzie zresztą byliśmy krótko, bo celem było odkrycie ukrytych perełek w Czechach Wschodnich, czyli województwie pardubickim. O tym czy warto (spojler: warto) napiszę do Waszej Turystyki. Dlaczego warto to już musicie przeczytać. 😛 Tu kilka wrażeń oberżyświata. Bo wydawało mi się, że już nic mnie nie zadziwi, zwłaszcza w piwnym świecie. Żeby była jasność: piwo tutaj to klasa światowa. Jednak czy przyszło Wam do głowy, żeby beczkę nazywać szczeniakiem?

Old Bohemian Museum, Trusnov. Czechy. /fot. Mieczysław Pawłowicz

W zagrodzie Old Bohemian Museum, wśród wielu innych staroci można zobaczyć było taki antałek. Tak ponoć nazywają tutaj beczkę, którą bierze się na uroczystości rodzinne w domu. Pamiętam kiedyś i u nas było możliwe zamówienie drewnianej beczki na imprezę – sam odbiłem kilka szpuntów. Ale teraz? Może jak lud się wkurzy na nasz system kaucjowy 😛
Inna miejscówka. Svitavy. Miasteczko, dla którego – z ręką na sercu – nie warto wysiadać z pociągu do Pragi. Nawet hotele w centrum są tam odwrócone plecami od niewielkiego ryneczku, który wymiera po godzinach zamknięcia lokalnego gieesu. Ale kulinarne i piwne serce bije gdzieś na osiedlu.

Browar Pivovarek na Kopecku. Svitavy. Czechy. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Browar Pivovarek na Kopecku mieści się pośród blokowisk. To tak jakby gdzieś w środku Gocławia pojawiła się nagle dobra piwiarnia. Tyle, że tu płaciliśmy za bardzo dobre rzemieślnicze piwo ok. 10 zł za kufel. A do tego serwują tam wyśmienity befsztyk i tatara. Być może mają też tam dania bezmięsne. Nie sprawdzałem. 🙂
Jednak o wiele lepsza od degustacji dobrego piwa jest degustacja dobrego piwa w tzw. pięknych okolicznościach przyrody. To już nie jest na trasie pociągu do Pragi, ale blisko polskiej granicy, Międzylesia. W Muzeum Celników w Kralikach, kustosz oprowadzał od niechcenia. Tak jakby był emerytowanym celnikiem i żałował, że już nie ma granic. Albo spieszył się na mecz hokeja, bo Czesi grali z Finami. Tak więc nie dowiedziałem się, czy manekin symbolizował przekupienie celników skrzynką piwa?

Muzeum Celnictwa, Kraliky. Czechy. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Na szczęście dojechaliśmy do Domu Pielgrzyma pod sanktuarium maryjnym w Kralikach. Widoki na Góry Bystrzyckie i Masyw Śnieżnika: prze-cud-ne. Gdyby nie ponura historia komunistycznych prześladowań to raj na ziemi. Szczęśliwie ,,jedynie słuszny” system upadł, a na Górę Matki Bożej wraca życie. Widać prace remontowe. Latem wracają pielgrzymki. A na razie cisza i spokój.

Cisza i spokój na Górze Matki Bożej. Kraliky, Czechy. /fot. Mieczysław Pawłowicz

Lokalny ekspert ostrzegał, że może być tu krucho z piwem. Ale przecież jesteśmy w Czechach. Tu lodówka z Radegastem stoi nawet w sklepie z dewocjonaliami w kruchcie kościoła. A Dom Pielgrzyma ma wszystko co mieć powinien. Ogólnodostępny czajnik, lodówkę i bar z dwoma gatunkami piwa beczkowego. Czynny do 21, czyli teraz chwilę po zachodzie słońca. Mimo, że czasem zazdrościcie mi wyjazdów służbowych, to często gonimy bez tchu odhaczając kolejne punkty programu. Teraz mogliśmy odetchnąć. W spokoju zgrać zdjęcia. Pójść na spacer o zachodzie słońca. Pogadać z nowymi i starymi znajomymi. I oczywiście bez nerwowości delektować się mistrzowskim rzemiosłem czeskich browarników.
Na zdraví!
Piwny pielgrzym Mieczysław
Kraliky 29 maja 2026
PS. Wyjazd był krótki, ale nie na tyle, żebym nie zdążył zapisać cen piw. W miasteczkach Wschodnich Czech płaciłem od 45 do 65 koron za kufel półlitrowy.

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *