GrussGott! Spieszmy się zwiedzać browary… chciałoby się powiedzieć. Ale w Bambergu browary nie odchodzą. Szybko powstają tu nowe.

A Bambaryła znowu do Bambergu jedzie – westchnął mój przyjaciel. Byłem już tu kilkanaście lat temu, w czasie Bożonarodzeniowym. Teraz też jakby miasto na nowo się odrodziło. Ruch na ulicach duży nawet w ciągu tygodnia, mimo że nadal w zamkniętych pomieszczeniach (także w drodze do stolika restauracyjnego, toalety) trzeba mieć maskę. I to nie zwykłą niebieską, ale specjalną PPF2/N95 łamane pewnie przez CDU/CSU żeby o innych skrótach zamilczeć. Takie maski obowiązują w Bawarii, ale prawdę mówiąc tylko jedna osoba zwróciła mi uwagę na przepisy. Pani konduktor z pociągu, która… sama miała maskę chirurgiczną. – My kontrolerzy możemy mieć inne – stwierdziła. I rzeczywiście następnego dnia w Monachium zwróciło moją uwagę trzech troglodytów. Wyglądali jak kieszonkowcy, ale niebieskie maski uspokoiły mnie. Pewnie kanary pracujące w cywilu. I rzeczywiście, troglodyci wyjęli legitymacje i zaczęli “znienacka” sprawdzać bilety 🙂 Ta sytuacja poprawiła mi humor, bo wizyta w Monachium była raczej smutna. Centrum, zwykle pełne turystów, absolutnie puste. W sztandarowym Hofbrauhaus, gdzie piwo zwykle leje się strumieniami, zajęte były pojedyncze stoliki przez jedną/dwie osoby i to nawet w sali z meczem półfinałowym.

Orkiestra dęta w monachijskkim Hofbrauhaus

Doszło do tego, że z rana byłem gotów zjeść śniadanie w makdonaldzie, Na szczęście Viktualienmarkt był otwarty i serwował bawarskie kiełbaski. Ufff… to nie były jedyne kiełbaski w czasie tej piwnej wyprawy, bo na północy, we Frankonii też je lubią 🙂 A oprócz kiełbasek można zjeść cebulę faszerowaną. Danie nie dla wegetarian, bo farsz jest m.in. z mięsa mielonego.

Kiełbaski frankońskie i cebula nadziewana mięsem mielonym

Kulinarnie nie byłem zaskoczony, ale po pustkach Monachium – bardzo. Ludzi mnóstwo na ulicach. Przy dobrej pogodzie siedzą na murkach, ławkach albo stoją pod oknem knajpy i sączą piwko. Legalnie. Policja nie przeszkadza, dopóki nie ma awantur. Jedynie w piątkowo – sobotnie wieczory trzeba przenieść się do knajpy.

Ludzie gromadza się na ulicach pijąc piwo z browaru Schlenkerla w Bambergu

Pod browarem Schlenkerla zbierają się amatorzy piwa wędzonego. To specyficzny, historyczny rodzaj trunku powstały w czasach gdy nie można jeszcze było technologicznie pozbyć się dymu z ognia. Piwo wygląda jak guinness, ale smakuje jak boczek. I jak mawiają miejscowi: Nie smakuje? Wypij jeszcze jedno. Najdalej po trzecim polubisz….

Wędzone piwo Schlenkerla jest jedną z atrakcji kulinarnych Bambergu


Znajdzie się też coś dla hipsterów. Kilkanaście lat temu wszyscy narzekali na to, że Bamberg wypadł z listy rekordów Guinnessa, jako miasto z największą liczbą browarów. Zmniejszyło się z 10 do 9. Teraz tych browarów jest dziś bodaj 15. Jeden z nich, reklamujący się jako najmniejszy, Hopfengarden, jak sama nazwa mówi hoduje własny chmiel. Ale także limonki, papryki, pomidory, ogórki i… zioła, które eksperymentalnie dodaje do swoich ap, ip i hellesów. Mistrz Browarnictwa, Kris Emmerling, z dużym zaangażowaniem opowiadał o swojej pasji.

Kris Emmerling z Hopfengarten polewa piwo do testów

Widać, że chmiel, bazylia i inne zioła potrafią dać dużo radości. Przyznam, że piwo z nutą papryki bardzo mi smakowało, ale czy tradycyjnie miejscowi smakosze przekonają się do niego? Nie wiem.
Bo smakosze miejscowi, jeśli nie piją piwa wędzonego, to siedzą w browarze Mahr’s. I proszą o a-U. Dokładnie tak się czyta. A – to w dialekcie jeden, U jak Ungespundet.

W wolnym tłumaczeniu: odgazowane. Sprawdziłem co pisałem po pierwszym pobycie. Gust mi się nie zmienił: “Osobiście niezbyt mi to odpowiadało, ale wiem, że także u nas wielu amatorów piwa woli je bez dwutlenku węgla.” Na szczęście w Bambergu (77 000 mieszkańców) jest 15 browarów. Uwierzcie, że jest z czego wybrać. A do tego miasto od 1993 roku jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kultury UNESCO. Ale o tym innym razem.
Prosit!
Wasz Bambaryła
Bamberg/Norymberga 11 lipca 2021

PS I tradycyjnie polecam tzw Bayern Ticket. To nie bilet na mecz drużyny Roberta Lewandowskiego, ale bilet komunikacyjny na całą Bawarię. Dla jednej osoby na dzień kosztuje 25 euro i można jeździć regionalnymi pociągami od Garmisch Partenkirchen i Neuschweinstein po Bamberg i granicę czeską. Bilet można kupić dla maksymalnie pięciu osób i każda dodatkowa płaci 8 euro więcej. Trzeba tylko razem jeździć. Czyli 5 osób zapłaci 57 euro. Dla przykładu: pojedynczy przejazd z lotniska Straussa do Monachium kosztuje 11.90 euro/osobę.
O aktualnych zasadach wjazdu przeczytacie ===>tu
I jeszcze dopisek niedzielny: W Norymberdze nawet więcej osób. Wczoraj wieczorem bez rezerwacji nie było szans na stolik dla kilku osób. Po dłuższym włóczeniu się po mieście z koleżankami i kolegami wylądowaliśmy w hotelowym barze, bo jakoś głupio było stanąć z flaszką na moście 😀 Zresztą na moście też nie bardzo było miejsce.
Zdravim!

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *