Bongu! Jeszcze trochę i zostanę Kawalerem Maltańskim 😛 Ale co zrobię, że lubię wyspę. I nie jestem w tym odosobniony.

Show More Show Less

Pisałem kiedyś, że ile razy nie przyjadę na Maltę, to zawsze spotykam kogoś znajomego. Myślałem, że nie tym razem. Nie liczę oczywiście grupy, którą pilotowałem. Aż tu na lotnisku ktoś mi się rzuca na szyję. JG też poznana na wyspie – choć innej. Polaków mnóstwo. Nawet audioguidy w konkatedrze św Jana czy autobusach ,,hop-on hop-off” są już przygotowane na polski najazd. Aż muszę sprawdzić co tam Wasza Turystyka (uwaga: prodaktplejsment) pisała o przyjazdach na wyspę. Czy aby nie jesteśmy już drudzy? W pierwszych miesiącach na pewno. Popularność Malty ma oczywiście swoje plusy i minusy. Mamy tu cały świat: Kerala i reszta Indii, Nepal, Filipiny, Estonia, Kolumbia, Słowacja, Serbia, Wielka Brytania, to tylko fragment mapy świata tych którzy obsługiwali nas przez ostatnie kilka dni.

Stary autobus jako atrakcja turystyczna na ulicach Malty

Napisałbym o Belgu wypożyczającym meleksy, ale niech najpierw włączy polski język do swojej oferty. Ta międzynarodowość ma nawet swoje historyczne uzasadnienie. Przecież zakonnicy panujący na wyspie przez kilka stuleci także pochodzili z różnych narodów. Oficjalnych języków było 8. Każdemu z nich poświęcono kaplicę w konkatedrze. Maltańczyka trzeba ze świecą szukać. Albo pójść do band clubu. Nawet nasza pani przewodnik podkreślała, że ona to wprawdzie jest Maltanką, ale z Gozo 😀

Stary autobus jako atrakcja turystyczna na drogach Malty

Wydawać by się mogło, że po tylu wizytach nic mnie już nie zaskoczy. A jednak. Zwykle w czasie wizyt odwiedzałem puby: kulturową spuściznę po Brytyjczykach. Tym razem na Gozo odwiedziliśmy niewielką, ale bardzo gościnną winnicę. Tal Massar jest fantastycznie położona. I produkuje bardzo dobre wina, nawet jeśli nie udało mi się wyczuć morskiej soli na finiszu.

Samochód przed muzeum motoryzacji w St Paul's Bay na Malcie

Miałem też szczęście do starych aut. Choć nie zawsze miałem na tyle dobry refleks, żeby wyciągnąć aparat. I nadal nieodmiennie podziwiam odważnych kierowców, którzy po tych ciasnych uliczkach poruszają się na czterech kółkach. I to jeszcze w ruchu – spadek po Anglikach – lewostronnym.
Tym bardziej, że nadal można spotkać na drogach sulki ciągnięte przez kłusaki. Albo ni stąd ni zowąd zaparkowane samochody na środku drogi. Bo akurat jest stragan z owocami czy warzywami i trzeba kupić pomidory. Doprawdy, ludzie z północy Europy – nawet my, Słowianie – muszą nauczyć się cierpliwości na wyspie między Sycylią a Afryką. Blokuję ci wyjazd? Mela! Czyli dobrze, w porządku! Już odjeżdżam. Ech! Może jak mają tyle słońca to i więcej cierpliwości.
Sahha!
Wasz Sokół Maltański
St Paul’s Bay 13 maja 2025

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *