Labas! Coraz częściej dostaję zaproszenia do sanatoriów. Tym razem litewskie kurorty.
Do Druskienik mam duży sentyment. Za pierwszym razem byłem tam w czasie kiedy pisało się jeszcze Druskienniki. Przez dwa n. I kojarzy mi się z jedną z największych głupot, które w tamtym czasie popełniłem. Spojrzałem na mapę. Po cóż mi pchać się naokoło przez Łoździeje i Suwałki, skoro przez Grodno i Kuźnicę Białostocką droga krótsza. Kto ścieżki skraca… Ja szczęśliwie wróciłem, choć spędziłem dłuższą chwilę na białoruskim posterunku. Bo starałem się przejechać bez wizy czy vouchera. Kto by pomyślał, że ćwierć wieku później sam reżim białoruski będzie wspierał nielegalne przekroczenia granicy. Jestem niemal granicznym trendsetterem, choć uczciwie trzeba przyznać, że niewiele osób przekracza ją w tym samym kierunku. Póki więc dyktatura na wschodzie nie rozpadnie się (co daj Boże jak najszybciej) to do Druskienik (pójdę z duchem czasu jeśli chodzi o pisownię) łatwiej dojechać z Wilna czy Suwałk. Choć trochę dookoła, to bezpiecznie.

A same Druskieniki? Gdyby nie zakola Niemna, to zupełnie bym nie poznał. Zresztą zaraz po mojej wizycie mieszkańcy wybrali sobie burmistrza (ja nie miałem z tym nic wspólnego:) ), który przez ćwierć wieku zmienił uzdrowisko nie do poznania. Oczywiście nadal można się okładać borowinami, ale jest też całoroczny (!) stok narciarski, aquapark przyciągający nie tylko kuracjuszy oraz…Źródło Piękna.

Tak nazwano odwiert, którego woda niemal czyni cuda. Nie wiem czy działa tak wyszczuplająco jak pomniki bogiń przy kranie, ale jest szansa, że nie poznacie mnie, bo ja też obmyłem twarz i stopy w tym źródle. Jakby było cieplej to od razu bym popłynął na Wyspę Miłości. Tak nazywano przed wojną miejsce spotkań na granicznej rzece. Przed II wojną światową tam przebiegała granica między II RP a Litwą. Teraz można ją zobaczyć z kolejki linowej, bo przecież na każdy stok (nawet sztuczny) warto jest podjechać wagonikami.

Prawdę mówiąc myślałem, że Źródło Piękna naprawdę działa, bo jadąc na wieczorną kolację, nikt mnie nie rozpoznawał. Ale woda nie działa tak szybko. Marynarka już tak. Ponieważ było to oficjalne forum PIT, to wypadało zdjąć sandał i założyć lakierki i ancug. Ale nawet w najlepszych plecakach białe koszule mogą się pognieść. Idę do recepcji. Poprzednio spałem w jakiejś kwaterze prywatnej. Teraz na zaproszenie miasta w jednym z najlepszych hoteli w okolicy – Grand SPA Lietuva. W tych najlepszych hotelach nie ma jednej reguły. Czasem w ogóle gościom nie dają żelazek do ręki ze względu na przepisy przeciwpożarowe. Płacisz wtedy za usługę nawet połowę wartości koszuli. Czasem przynoszą do pokoju żelazko lub parownicę. Innym razem trzeba pójść do specjalnej komórki. Pytam więc recepcjonisty o żelazko. ,,Nie ma sprawy. Idziesz na koniec korytarza, w stronę Niemna. Tam jest żelazko” I jeszcze coś wspomniał o lustrze. Idę na koniec korytarza w stronę Niemna. Jest żelazko. Pod lustrem. Wszystko się zgadza. Nie ma tylko deski do prasowania. Stolik do kawy, zapasowy materac, dziecięce łóżko, ale bez deski. Może ktoś zabrał do pokoju. Wracam do wind (duży hotel, korytarze po sto metrów), idę piętro niżej. Ten sam zestaw. Żelazko, lustro, stolik, materac łóżeczko. Kolejnego piętra nie sprawdzałem. Zjeżdżam jeszcze raz do recepcji. Gość tylko westchnął i mówi ,,szybciej będzie jak ci pokażę” No i tu znowu: winda, 6 piętro, 100 metrów do przejścia i żelazko. I w tym momencie gość przesuwa lustro i rozkłada ukrytą pod nim deskę do prasowania! M-I-S-T-R-Z-O-S-T-W-O! Facet ze zrozumiałym zadowoleniem wypisanym na twarzy wraca na posterunek. Mi kopara jeszcze przez długą chwilę nie wraca na swoje miejsce. I kiedy gość już zniknął w czeluściach korytarza (nadal ok 100 metrów) to nagle mnie zmroziło:
A gdzie jest kontakt???
Na szczęście to już znalazłem sam 😛 Był za rogiem. I tę jedną koszulę wyprasowałem zerkając przez okno na Niemen.
I sveikata!
Mieczysław znad Wyspy Miłości
Druskieniki 16 kwietnia 2026