Moin! Czy raczej Ahoj! Na gorąco kilka fot z wyścigu smoczych łodzi.
Prawdę pisząc nie wiedziałem czego spodziewać się po Morskim Tygodniu w Bremie. Owszem, człowiek ma program, ale trzeba to dopiero zobaczyć na miejscu. O tym, że morze jest dla Bremeńczyków ważne wiedziałem i bez tego. Jakby ktoś miał wątpliwości, to przekona się o tym nawet w Muzeum Sztuki (Kunsthalle), gdzie jedna z największych – i najlepszych – sal poświęcona jest sztuce marynistycznej. Ale o sztuce to napiszę w innych mediach (stay tuned!). Teraz finał tygodnia. Wczoraj na Wezerze wielka parada wszystkiego co pływa. Od 19 do 21 paradowały oświetlone po rzece. I żadnych szant. Raczej złote przeboje. Szanty słyszałem dopiero na koniec, w czasie niedzielnych wyścigów smoczych łodzi. A i to przeplatane było jakimś gospelem, bo przecież niedziela!
Ale najważniejsze tego dnia były smocze łodzie. Kiedyś i u nas – pod Wedlem – widziałem jakiś pokaz, jednak to nie to co tutaj. Do łodzi wsiadały kolejne grupy stowarzyszeń, grup przyjaciół czy pracowników. Niektórzy wyglądali jakby wiosło trzymali pierwszy raz 🙂 Inni – widać, że już trenowali – bo wygrywali na 300 metrach o parę długości. Ale to bez znaczenia. Wszyscy świetnie się bawili. W smoczych łodziach najbardziej podoba mi się fucha bębniarza. Może dlatego, że dla mnie niedostępna. Smok na dziobie mógłby zaczerpnąć za dużo wody 🙂
Prost!
Dragon Mieczysław
Brema 20 września 2026








