Salam Alejkum! Jestem w słynnym Dahab. Słynnym w świecie nurkowym.

Show More Show Less

Prawdę mówiąc busa do Dahab o mało nie przespałem. Dobrze, że mój pokój nie był tuż nad morzem, więc lekkim truchtem w pięć minut dobiegłem do bramy. No i tu od razu zonk. Bus pełen ruSSkich. Ale złośliwie (dla przewodnika) stwierdziłem, że zamawiałem angielskie oprowadzanie, więc musiał chłop specjalnie dla mnie gadać dwujęzycznie. Zresztą: o wiele mniej mówił po angielsku. Myślałem nawet, żeby w związku z tym nie dawać napiwku, ale sssyn sam sobie wziął. No przecież nie miał wydać dwóch dolarów z dwudziestu :P. Jedną za to fajną rzecz powiedział której nie byłem świadom. To że niecałe pół wieku temu po blokadzie Morza Czerwonego starsi bracia w wierze zaanektowali Synaj to wiedziałem. Ale, że drogę którą jechaliśmy też wybudowali w te kilka lat okupacji? Od Szarm el Szejk przez Dahab do Eljatu (i dalej Jerozolimy)? To dla mnie nowość. Tak sobie pomyślałem, że jednak nie wszystko Izrael niszczy na Bliskim Wschodzie.


Ale póki co na Synaju Południowym spokojnie. Wycieczka była 6 w jednym: quady, wielbłądy, Wąwóz Salama (Kolorowy Kanion), obiad 🙂 perfumeria i snurkowanie. Wielbłądami zdarzało mi się jechać. Perfumy kiedyś sam też zrobiłem. Wąwozy też widziałem lepsze. Quady obudziły wspomnienia z Marlboro Adventure Team, gdzie po niejednej, także arabskiej pustyni, człowiek się rozbijał. Tym bardziej, że czterokółki były czerwone i moim zdaniem mogły pamiętać imprezę sprzed ponad ćwierć wieku. Na szczęście ustawione tak, że bodaj 20 km na godzinę to maks. Nawet jakby się w tobie obudził Sonik to i tak nic nie zrobisz.

Ale snurkowanie! To absolutne mistrzostwo. Cała reszta to pic na piasek – zrobisz sobie selfika i lecimy z następnym punktem programu. Na rafie spędziliśmy dobrą godzinę. To co na Synaju najpiękniejsze kryje się pod powierzchnią. Bo nawet samo Dahab – bez wielkich hoteli – jest niewielką dziurą na pustyni. Ale ważniejsza jest dziura pod wodą. Blue Hole. Ten wyjazd był pierwszym kiedy zobaczyłem na żywo rafę. Pierwszy raz jeszcze w hotelu Radonis. Idziesz sobie na koniec molo. Po drodze laguna z wodą o temperaturze zupy. A na końcu drabinka do raju. Najlepsze jest to, że nie trzeba umieć nurkować.

Snurkowanie w Dahab, Blue Hole, Egipt. Fot Mieczysław Pawlowicz

Ba! Możesz nawet nie umieć pływać! A i tak masz frajdę – pod warunkiem, że się przełamiesz. Ciepło sobie pomyślałem o tych, którzy nie pływają *) Bo to najlepsze miejsce, żeby mimo to zobaczyć jeden z cudów świata. Kamizelki zakładają wszyscy. W Dahab to ponoć obowiązkowe. No i bardzo wygodne. Nie trzeba się męczyć i można skupić na podwodnych fotkach, bo kamizelka i tak Cię unosi. Tuż pod powierzchnią wody różnokolorowe ryby hipnotyzują. Pewnie na głębokościach można zobaczyć i żółwie i płaszczki i rekiny. Dla mnie to co widziałem było w sam raz. Nie przeszkadzało mi nawet, że w takich klasycznych maskach/fajkach z wypożyczalni, co i rusz mi się coś wlewało do oczu.

Snurkowanie w Dahab, Blue Hole, Egipt. Fot Mieczysław Pawlowicz

Słonej wody też się opiłem za wszystkie czasy 😀 Ale plułem, czyściłem i płynąłem dalej. W moim hotelu w Szarm do wypożyczenia były maski zakrywające całą twarz. To pewnie specjalnie dla takich masek roSSyjskie dziunie miały zrobione usta. Gdyby tylko pojawiły się jakieś glony na plexi, to oczyściłyby i poprawiły widoczność bez wychodzenia na powierzchnię. Za to wiem, że następnym razem jak wyląduję nad Morzem Czerwonym to od razu idę pod wodę. No chyba, że znowu będzie wiało jak w Marsa Alam. Teraz była żółta flaga i czasem fala nawet mnie próbowała zepchnąć na mieliznę. Ale to już nawet Archimedes twierdził, że w wodzie każdy jest anorektykiem 🙂 Albo jakoś tak?
Za to jak smakował po wyjściu z wody prosty hamburger w Rixosie, a nawet przypalony kurczak w Dahab!
Fi Sahitak
Szejk Mieczysław
Dahab 15 marca 2026
PS. Wycieczka z Asam Tour kosztowała 18 dolarów. Za quady trzeba dopłacić piątkę. Lepiej mieć odliczone, bo przecież przewodnik nie ma jednodolarówek. 😀 Podobnie wypożyczenie pianek/masek/płetw. Mimo zapowiadanej ceny 10 usd za komplet, kasowano nas po 15. Ale potem wszyscy przewodnicy płaczą, że średnia płaca to 100 usd miesięcznie 😀 Prócz tej wtopy bardzo dobra komunikacja z tym biurem. Niestety zmyliło mnie, że komunikowaliśmy się po polsku i trafiłem do russkiej grupy. Warto spytać, bo w pewnym momencie dostaliśmy dwójkę Polaków do zabrania z innej wycieczki, gdzie skład był bardziej zróżnicowany. Ale wszyscy tłuką ten sam program. Może czasem quady są nad laguną na południu, a nie przy Blue Hole, gdzie jest miejsce dla wielbłądów, nurków i snurków 😀 Kilka fot poniżej.

Snurkowanie w Dahab, Blue Hole, Egipt. Fot Mieczysław Pawlowicz

Snurkowanie w Dahab, Blue Hole, Egipt. Fot Mieczysław Pawlowicz
Snurkowanie w Dahab, Blue Hole, Egipt. Fot Mieczysław Pawlowicz

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *