Get Your kicks on Route 166
Bom dia! Przepraszam za angielski tytuł. W Petropolis trzy browary mieszczą się pod numerem 166. Przypadek? Nie sądzę. W dwóch z nich byłem. Przypadkiem 😉
Listy z Podróży ...Mieczysława Pawłowicza
Bom dia! Przepraszam za angielski tytuł. W Petropolis trzy browary mieszczą się pod numerem 166. Przypadek? Nie sądzę. W dwóch z nich byłem. Przypadkiem 😉
Bom dia! Kiedyś już chyba mówiłem, że nie ma nic nudniejszego niż żeglarstwo 😉 Morskie jest jeszcze bardziej nudne, bo halsy są dłuższe.
Namaste! Wprawdzie jestem teraz w krainie kawy, ale w kraju ukazały się moje foty i teksty o krajach herbacianych
Bom dia! Dotarłem na drugą stronę Atlantyku. Tym razem w miejsca nie tak oczywiste jak poprzednim razem. Choć samolot wylądował w jak najbardziej oczywistym Rio de Janeiro.
Bonżur! Wygląda na to, że poruszam się szlakiem miejsc kultu religijnego. W Rzymie to było oczywiste. W Belgii oczywiste już nie jest.
Salve! Może jest to irytujące, ale wydało mi się, że w Rzymie jestem przelotem. Chociaż byłem tam prawie cztery dni. Po jednym na każde otwarte drzwi
Rzym przeżywa najazd. Jeszcze do jutra w Bazylice Świętego Piotra wystawione są ciała świętych Kapucynów. Ojciec Pio i Leopold Mandić przyciągają tłumy pielgrzymów.
Miran Tepes zapalił zielone światło. Łukasz Kruczek machnął biało-czerwona chorągiewką. Uderzyłem się po udach poleciałem w dół. Na jednej z najsłynniejszych mamucich skoczni. Velikanka w Planicy
Żiwjo! Marzenia się spełniają. Bled łaził mi po głowie od kilkunastu lat. Kiedy zobaczyłem po raz pierwszy bajeczną reklamę mistrzostw świata w wioślarstwie lub kajakarstwie. To najpiękniejszy tor na świecie.
Nareszcie zima przyszła i do nas. Taka prawdziwa ze śniegiem i mrozem. Na rozgrzewkę polecam plaże i wyspy Kambodży oraz gorący karnawał w Corrientes
Według moich kolegów altruizm narciarski jest wtedy, kiedy “przywozimy” śnieg w góry. Sami nie za bardzo możemy pozjeżdżać, ale za to następni narciarze mają fantastyczne warunki. W Crans Montana już w weekend może być fantastycznie.
Bonżur! Nazwy czasem są przewrotne. Ponoć w Champery, jednym z miasteczek Wrót Słońca, jest prawie 300 dni słonecznych w roku. Tym razem nie miałem tyle szczęścia.