Przyjechali do Arlesu pasterze!
Narzekałem, że pachnę lawendą? Już nie pachnę. Nawet ziołami prowansalskimi. Teraz wokół mnie prawdziwy męski aromat koński. A raczej efektów końskiej przemiany materii.
Listy z Podróży ...Mieczysława Pawłowicza
Narzekałem, że pachnę lawendą? Już nie pachnę. Nawet ziołami prowansalskimi. Teraz wokół mnie prawdziwy męski aromat koński. A raczej efektów końskiej przemiany materii.
Nie wierzę w przesądy. Ale znaków nie należy lekceważyć. Kiedy do jednej z tygodniowych gazet codziennych dodano książkę Petera Mayle’a “Prowansja od A do Z” postanowiłem ruszyć na południe Francji.
Czao! Kilka razy spotkałem się z pytaniem, czy podróżowanie w pojedynkę nie jest niebezpieczne. Przy odrobinie zdrowego rozsądku jest ok. Choć oczywiście na samotnego wędrowca czyha wiele zagrożeń. Zwłaszcza gdy tak ja został milionerem.
Są ludzie, którzy lubią pieprzyć. Dla wielu z nich Kambodża jest wprost ziemią obiecaną. Szczególnie okolice Kampot. Mało casu, krucabomba, ale musiałem tu się pojawić.
Nie obawiajcie się skuterów w Azji. Bójcie się turystów na skuterach!
Dobrze, że jest różnica czasu 🙂 W Europie panie świętują w najlepsze. Czy tak samo intensywnie jak w Kambodży? 🙂
Czy lepiej kupić tani bilet po Europie i później płacić jak za zboże, czy raczej droższy do Azji i płacić grosze? Najlepiej oczywiście kupić tani bilet do Azji
Kto późno wstaje ten stoi w kolejce, żeby zobaczyć stada pingwinów…
Śnieg na Jaworzynie na razie tylko sztuczny, ale instruktorzy już ćwiczą jazdę telemarkiem
Guten Abend! Myślałem, że na jakiś czas będę miał dość curry. Ale powrotna droga wiedzie mnie przez Berlin. Tu curry wurst (nie mylić z Conchitą Wurst) jest daniem kultowym. Do tego stopnia, że kilka lat temu otworzono muzeum poświęcone kiełbasce z keczupem posypanej sproszkowanym curry.
Piłeś? Nie piłem! Powiedz Gibraltar. Gibraltar. A stolica Sri Lanki? Piłem. Nazwa oficjalnej stolicy wyspy trudna jest do wypowiedzenia nawet na trzeźwo.
Ajubołan! Cieszę, że piszę do Was elektronicznie. Od razu może przeczytać to wielu z Was. Jednak czasem żal tej starej sztuki ręcznego pisania listów. Na papierze czerpanym. Nawet jeśli papier jest zrobiony ze słoniowej kupy.