Braga się modli
Lizbona się bawi, Coimbra studiuje, Porto pracuje a Braga się modli. Wielki Tydzień jest najlepszym czasem by się o tym przekonać…
Listy z Podróży ...Mieczysława Pawłowicza
Lizbona się bawi, Coimbra studiuje, Porto pracuje a Braga się modli. Wielki Tydzień jest najlepszym czasem by się o tym przekonać…
Koledzy pytają czy mam już bilet miesięczny do Porto kupiony. Niestety. Nadal potrzebna przynajmniej jedna przesiadka, żeby tu przylecieć.
Widać w tym sezonie narciarskim szmuglerka jest mi przeznaczona. Ale co ja zrobię, że i czekolada i alkohol lepiej smakują bez akcyz czy cła. Niezależnie któremu rządowi płacone.
Bem-vindo!Ostatnio poczułem się jak polski piłkarz nożny. Oni też mogą pojechać do Rio de Janeiro jako turyści.
Że tak trochę z angielska zacznę… No niewiele miast tak mnie wkur…zyło na samym początku. To jedno z takich miejsc, gdzie w zasadzie turysta zatrzymuje się, bo skończyła się benzyna, zepsuł samochód albo dostał pilny telefon o niewyłączonym żelazku.
Tu północ jest naszym południem. I robi się cieplej. Dlatego jakoś znowu nie doceniłem dobrodziejstw gorących źródeł Entre Rios na granicy Urugwaju i Argentyny
Buenos wciąga :)Wciągnęło mnie nie pierwszy raz, ale nie narzekam.
Witajcie! Tym razem komentarz do felietonu. Tygodnik Do Rzeczy rzadko zajmuje się podróżami. Ale w najnowszym numerze 38/038 z 14-20 pażdziernika 2013 Eryk Mistewicz zauważa, że w drugiej klasie błyskają ekrany laptopów, a w pierwszej magazyny, gazety, rozmowy. To oczywiście w szybkim pociągu z Sewilli do Madrytu. Bo ja przeczytałem ten tekst w drugiej klasie…
Sabah Alhir! Wygląda na to, że jak człowiek wpadł w jakieś tory podróżowania to trudno się wyrwać. W Maroku w czasie tylko ostatnich trzech lat jestem już czwarty raz (a raz musiałem niestety zrezygnować z wykupionych biletów). Tym razem zacząłem od Agadiru, od którego też zaczeła się moja przygoda z Marokiem naście lat temu.